Straż miejska do likwidacji

16 11 2021

O tym, że straż miejska jest w Łęcznej jest całkowicie niepotrzebna nie muszę nikogo przekonywać. Mam nadzieję, że ten stan rzeczy nie potrwa już długo. W dniu dzisiejszym złożyłem projekt uchwały w sprawie rozwiązania straży miejskiej w Łęcznej. Po otrzymaniu opinii Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie nad projektem uchwały pochylą się radni. Jeżeli radni zgodzą się na likwidację, zostanie ona zakończona 30 czerwca 2022 r.

Likwidacja straży miejskiej, która jest dziś organizacyjnie niewydolna pozwoli zaoszczędzić ponad 500 tys. zł co roku. Pieniądze te będą mogły być wykorzystane na rozbudowę i obsługę monitoringu miejskiego czy na wydatki inwestycyjne. Strażników jest również zbyt mało. Nie mogą już praktycznie realizować służby na dwie zmiany. Utrzymywanie tego stanu rzeczy nie ma już absolutnie sensu. Zadania wykonywane przez straż miejską z powodzeniem mogą wykonywać miejscy urzędnicy i to już zatrudnieni, w żadnym wypadku nie nowi. Dziwi mnie tylko zachowanie burmistrza, który doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że straż miejska jest niepotrzebna, a mimo to chce zatrudniać kolejną osobę na etat strażnika. Dziwi to tym bardziej, że od wielu miesięcy w radzie miejskiej było słychać głosy o potrzebie likwidacji tej formacji. Dzisiaj jest to jak najbardziej realne, ponieważ burmistrz nie dysponuje już większością w radzie miejskiej i tym razem Wspólnej Sprawie może nie udać się już obronić straży miejskiej przed likwidacją. Przypomnę tylko, że jest to już 3 podejście do likwidacji straży miejskiej. Wierzę, że do 3 razy sztuka. Mylił się ten, kto sądził, że odpuściłem ten temat. Konsekwentnie realizuje swój program wyborczy. Dotrzymuję słowa.

P.S. Mam nadzieję, że radni, którzy kiedyś podpisywali się pod projektem likwidacji straży miejskiej teraz nie będą przeciwko. W końcu z hasłem likwidacji tej formacji szli do wyborów…



Włodarski traci kolejnych radnych. Powstał nowy klub radnych w radzie miejskiej

6 11 2021

Tylko “wybitny lider” potrafi spowodować, że w ciągu 3 lat z 18 osobowej koalicji radnych zostanie mu jedynie 8-9 głosów poparcia. Tego niezwykłego wyczynu dokonał właśnie Leszek Włodarski. Najpierw doprowadził do rozpadu bardzo iluzorycznej, ale jednak koalicji z PiS, a następnie swoimi działaniami, a raczej ich brakiem doprowadził do rozbicia swojego komitetu Wspólna Sprawa. I to właśnie czworo radnych startujących z komitetu burmistrza powołało do życia nowy klub w radzie miejskiej pod nazwą “Niezależni Łęcznej”.

Obserwując wydarzenia w radzie miejskiej, szczególnie w ostatnim roku nie miałem wątpliwości, że taki ruch musi nastąpić. Najpierw komitet burmistrza opuścił Piotr Kotuła, a po kilku miesiącach dołączyli do niego radni Halina Mazurkiewicz, Renata Okoń i Jarosław Łuczyński. Radni mieli już widocznie dosyć bierności w działaniach obecnego burmistrza i sami postanowili działać, co zresztą doskonale widać we współpracy wymienionej czwórki z radnymi Prawa i Sprawiedliwości w radzie miejskiej. Warto podkreślić, że żaden z wyżej wymienionych radnych nie jest powiązany z urzędem miejskim stosunkiem zależności lub stosunkiem służbowym członków swojej rodziny. Jak widać od wielu lat jest to bardzo ważny argument w kontekście samodzielnego myślenia i działania dla dobra mieszkańców, a nie pod dyktando włodarza miasta. Jak wiemy są i tacy, którzy radykalnie zmieniają swoje poglądy zaraz po tym, gdy ich małżonek znajdzie zatrudnienie w miejskiej jednostce organizacyjnej.

Jak więc wygląda obecnie sytuacja polityczna w Radzie Miejskiej w Łęcznej? Burmistrz może dzisiaj liczyć na maksymalnie 8-9 głosów. W odzyskaniu większości nie pomogło mu nawet zdobycie przychylności radnych Łagodzińskiego, Skibińskiego i Susza. Opozycja może liczyć na 11-12 głosów, na co dowodem były ostatnie roszady w radzie miejskiej, w tym objęcie funkcji wiceprzewodniczącej rady przez radną Renatę Okoń. Po zachowaniu radnych burmistrza widać, że utrata większości to dla nich niecodzienna sytuacja. No cóż tupanie nóżkami i składanie wniosków o zdjęcie z porządku obrad projektów uchwał zda się już na nic.

Najważniejsze jednak, że posiadając względnie stabilną większość głosów w radzie opozycja może poniekąd wziąć na siebie inicjowanie wielu działań w tym inwestycji. Pokazaliśmy to już w tegorocznym budżecie. Większość inwestycji zgłoszonych było przez radnych (pisałem o tym TUTAJ). Nie liczą się podziały polityczne czy przynależność klubowa. Działamy dla dobra mieszkańców. To właśnie radni, nie mogąc znieść bierności Włodarskiego inicjują w tej kadencji wiele działań. Rada w końcu pokazała swoją podmiotowość i nie jest tylko po to by bezmyślnie “klepać” pomysły włodarza. Oczywiście wielu osobom to nie pasuje, bo zawsze było inaczej, a radny miał znać swoje miejsce w szeregu. I właśnie czwórka radnych pokazała Włodarskiemu jak bardzo nadaje się on na lokalnego lidera…