Segregujesz śmieci? I tak możesz zostać ukarany! Urząd Miejski szykuje odpowiedzialność zbiorową za brak segregacji odpadów.

21 01 2020

Nie minęło wiele czasu od ostatnich podwyżek podatków, a Urząd Miejski kierowany przez Leszka Włodarskiego przygotowuje się już do nałożenia kolejnych obciążeń finansowych dla mieszkańców Łęcznej. Tym razem chce zbiorowo karać mieszkańców bloków za brak segregacji odpadów w wiatach śmietnikowych. Odbyło się już nawet pierwsze spotkanie konsultacyjne z radnymi, prezesem PGKiM oraz przedstawicielami spółdzielni mieszkaniowych.

Uchwała w tej sprawie ma się pojawić na sesji rady miejskiej pod koniec marca. Kary mają sięgać nawet 4 krotności opłaty, a więc 68 zł od mieszkańca. Odpowiedzialność ma być zbiorowa. Kara ma być nakładana po kontroli konkretnej wiaty śmietnikowej, a obciążeni mają być nią mieszkańcy zamieszkujący w blokach przypisanych do konkretnej wiaty. Sprytne prawda? Czyli wystarczy, że 10 % mieszkańców (a może i mniej) danych bloków nie będzie segregować, a karę zapłacą wszyscy - nawet ci, którzy sumienne segregują. Tak oto urząd miejski chce zachęcić mieszkańców do segregacji.

Podczas spotkania zadałem kilka pytań, a mianowicie: Na jakich zasadach będzie odbywała się kontrola wiat i w oparciu o jakie kryteria? Co będzie decydowało o tym, że śmieci w wiacie są niesegregowane? Jaki procent zmieszania będzie decydował o nałożeniu kar? Co będzie w sytuacji, gdy ktoś w niezamykanej na klucz wiacie np. w nocy pomiesza śmieci celowo lub zrobi to tzw. “szperacz” szukający złomu lub butelek? Co będzie w sytuacji wyrzucania śmieci do innej wiaty, bo przecież mój klucz pasuje do wszystkich wiat śmietnikowych w mojej spółdzielni? Co zrobić w przypadku, gdy ktoś wyrzuca śmieci w czarnym, nieprzeźroczystym worku - jak sprawdzić jego zawartość? Na wszystkie te pytania nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Zwyczajnie urzędnicy nie mają pojęcia jak to wszystko ma funkcjonować. Wiedzą jedynie, że trzeba nałożyć kary na mieszkańców, a może akurat zwiększy się poziom segregacji. A może zamiast myśleć o karach, lepiej byłoby pomyśleć jak ten cały system ma prawidłowo funkcjonować i najpierw stworzyć warunki jego funkcjonowania, a dopiero potem myśleć o karach? - skomentowałem przed opuszczeniem tego żenującego spotkania, które miało po raz kolejny na celu pseudoskonsultowanie zagadnienia, które i tak zostanie zrealizowane po myśli burmistrza i jego najbliższych urzędników. Podobnie było w przypadku stawek opłat za śmieci. Po co więc rozmawiać skoro i tak zrobi się po swojemu?

Jak urząd motywuje wprowadzenie kar? Oczywiście zasłania się, że jest to narzucone ustawą, choć ustawa nie nakłada na samorządy żadnych terminów czy sankcji za niewprowadzenie kar. Jest to taki sam przymus ustawowy jak w przypadku powołania zastępcy burmistrza, a mimo to w Łęcznej funkcja ta nie została obsadzona. Można?

Ciekawostką niech będzie też fakt, że zgodnie z tym co powiedział prezes PGKiMu, spółka wypełniała dotychczasowe poziomy recyklingu, a także wypełni 50-proc. poziom recyklingu odpadów, który gmina musi osiągnąć w 2020 r. No to segregujemy te śmieci czy jednak nie?

Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, o co tutaj tak naprawdę chodzi, to wyjaśni to Państwu rzecznik prasowy łęczyńskiego ratusza w wypowiedzi jakiej udzielił kilka dni temu Dziennikowi Wschodniemu: “– Miasto musi coś zrobić, żeby chociaż wyjść na zero. Stąd propozycja wprowadzenia kar dla mieszkańców, którzy odpadów nie segregują – informuje Grzegorz Kuczyński z Urzędu Miasta Łęczna.”

Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że w łęczyńskim urzędzie chodzi wyłącznie o pieniądze.

Kurtyna!