Zmarnowane szanse Łęcznej

5 08 2014

Do powstania tego wpisu zainspirował mnie artykuł w najnowszym wydaniu “Pojezierza” autorstwa Ryszarda Nowosadzkiego pt. “Biedna Łęczna, bogaty Puchaczów?”. Autor analizuje w nim pozycję Łęcznej oraz Puchaczowa na tle innych gmin na podstawie rankingu najzamożniejszych samorządów w Polsce za rok 2013. I właśnie ta analiza i stawiane przez redaktora “Pojezierza” tezy, niezbyt przychylne Teodorowi Kosiarskiemu utwierdziły mnie w przekonaniu, że Łęczna zmarnowała swoją szansę rozwoju za kadencji nieudolnego gospodarza, którego rządy nieuchronnie zbliżają się do końca. Oczywiście próżno szukać w “Pojezierzu” otwartej krytyki burmistrza. Wszakże koalicja dobrze płaci za pół strony w gazecie, by co miesiąc pod fałszywym nazwiskiem “Drozd” wypisywać kłamstwa pod adresem radnych opozycji. Jednak uważnie czytając ten artykuł można zauważyć nieudolność łęczyńskiego gospodarza w porównaniu z innymi wójtami czy burmistrzami. I to należy właśnie szerzej przedstawić.

Kryterium zamożności gmin przyjęte w przedmiotowym rankingu, może nie do końca adekwatne, jest jednak proste - dochody samorządu są dzielone przez liczbę mieszkańców. Jak wypada na tym tle Łęczna? Jest to dochód 2105,89 zł. Jest to ponad 3 razy mniej niż w Polkowicach, gminie podobnej do Łęcznej. Polkowice swój dobrobyt zawdzięczają również górnictwu (miedzi). Jak możemy przeczytać w “Pojezierzu” w Polkowicach postawiono na dalszy rozwój. Jest tam podstrefa Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, gmina wspiera sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Ilość osób pracujących w tej podstrefie w 2012 r. wynosiła 4600. Na terenie podstrefy swoją działalność zaczęły prowadzić firmy typu Volkswagen Motor Polska Sp. z o.o. A w Łęcznej? Co zrobił burmistrz Kosiarski by przyciągnąć choć jednego dużego przedsiębiorę? Nie zrobił nic, a tych którzy już są dusi wysokimi podatkami. W Łęcznej powstają jedynie kolejne markety, ale czy to zasługa burmistrza? Ulgi podatkowe dla przedsiębiorców od lat w Łęcznej się nie zmieniły. Ale gdzie w Łęcznej taki przedsiębiorca miałby prowadzić działalność? Podstrefa ekonomiczna? W sferze marzeń. To może jakiś teren, bo przecież na Pasterniku miejsca już nie ma? Takich terenów też brak, a uchwalenie nowego planu zagospodarowania przestrzennego przeciąga się od miesięcy. Nieudolny gospodarz nie potrafi nawet od lat utwardzić mieszkańcom ścieżki do szpitala, a miejskie tereny w tamtym rejonie zarastają krzakami. Burmistrz pozostaje uparty jak przysłowiowy osioł. Czy tak się zachowuje menadżer? Przypomina to raczej zachowanie leniwego chłopa, który na swoim podwórku ma syf, ale od lat nic sobie z tego nie robi, choć wszyscy w około proszą aby posprzątał.

Naczelny Pojezierza krytykuje zarówno Łęczną jak i Puchaczów, że marnują swoją szansę rozwoju. Tylko to jakoś do Puchaczowa uciekają mieszkańcy Łęcznej, tam kupują działki i tam budują domy. Tam gdzie kiedyś były pola, dziś są osiedla domków jednorodzinnych. Tam dało się przekształcić działki, zbudować drogi, podłączyć wodociąg czy uliczne oświetlenie, mimo że przy niektórych uliczkach nikt jeszcze nie mieszka. Ale lepiej myśleć na przyszłość, niż tak jak w Łęcznej nie myśleć wcale i udawać, że się nie da. A Łęczna od wschodu kończy się na rondach i sklepie Tesco, a dalej pola i pola. Czy tak trudno pomyśleć i zagospodarować ten teren jak robi to Puchaczów. Gdzie tylko kończy się gmina Łęczna, a zaczyna Puchaczów zaczynają się domki jednorodzinne. Czy to nie dziwne?

I nie przekonują mnie urzędowe argumenty o wielkim bogactwie gminy Puchaczów. W Łęcznej też są pieniądze, tylko trzeba umieć wydawać je z głową, a nie tworzyć jakieś hotele w CK za setki tysięcy zł. Do utwardzenia ścieżki, zrobienia parkingów, wykoszenia krzaków, przyciągnięcia inwestorów np. poprzez atrakcyjne ulgi podatkowe nie trzeba wcale milionów zł. Wystarczy pomysł i trochę chęci. I chyba tu leży cały problem. Burmistrzowi musi się chcieć.

Wracają jednak do rankingu najzamożniejszych samorządów. Łęczną prześcignęły takie “niegórnicze” gminy jak Łuków, Tomaszów Lubelski, Radzyń Podlaski, Lubartów czy nawet Parczew. “Wszystkie te miasta swój rosnący dobrobyt zazwyczaj mozolnie budowały. Łuków zaczynał na mniej więcej dzisiejszym poziomie Łęcznej, a od 2010 roku stale już nie spada poniżej 200 miejsca. Łęczna, która w latach 2001-2002 zajmowała 140 i 137 miejsce w kolejnych latach tylko raz znalazła się w pierwszej dwusetce najbogatszych” - czytamy w “Pojezierzu”. A więc przed objęciem władzy przez Teodora Kosiarskiego jakoś to było, później inne gminy wyprzedziły nas w pozyskiwaniu inwestorów czy funduszy europejskich, a Łęczna została w tyle i nie pomoże tu rewitalizacja Starego Miasta - w zasadzie jeden duży projekt na jaki przez 10 lat pobytu Polski w UE Łęczna pozyskała pieniądze. Redaktor Nowosadzki słusznie podsumowuje: “I nie będzie lepiej, bo górnicy wyprowadzają się z miasta, budują domy tam gdzie mają lepszą ofertę. Spada więc dochód z części ich podatków, z braku inwestorów (poza handlem) nie przybywa też nowych miejsc pracy”. Tylko dlaczego Kosiarskiemu nigdy się nic nie opłaca skoro opłaca się innym gminom? Przykład. PGKiM odbierał przez rok śmieci w gminie Cyców, po czym do kolejnego przetargu nie przystąpił. Jak twierdził burmistrz na ostatniej sesji było to nieopłacalne dla spółki. Miejsce PGKiMu zajęła firma z Włodawy i będzie odbierać śmieci po niższej stawce niż PGKiM. Da się? Jest to dobitny przykład na to jak nieudolny jest gospodarz Łęcznej i jak bardzo chore jest zarządzanie w naszym mieście. To jest tylko jeden z przykładów toczącej Łęczną choroby, którą zapoczątkował wirus w osobie obecnego jeszcze burmistrza.

Na koniec redaktor “Pojezierza” stawia słuszną tezę: “(…) Prawdziwy rozwój przeżywają samorządy, na czele których stanęli ludzie, którzy za cel postawili sobie nie tylko sprawne wydawanie ale również zwiększanie dochodów gminy, powiatu, województwa. Nie przez podatki czy opłaty ale przez przyciąganie prywatnych inwestorów, wspieranie biznesu który daje miejsca pracy a także wpływy do samorządowego budżetu”. Jak przedstawiłem pokrótce Teodor Kosiarski jest przeciwieństwem tej tezy. Razem ze swoimi radnymi potrafią jedynie doić mieszkańców podwyżkami, a przedsiębiorcom oferować jedynie wysokie podatki. Obszerność tego artykułu nie pozwala już na podawanie dalszych przykładów, jednakże na temat patologicznego zarządzania Łęczną można by napisać spokojnie nie jeden doktorat.

Oczywiście nie twierdzę - jak chcieliby tego urzędowi eksperci od promocji - że w Łęcznej nic się nie zmieniło przez ostatnie lata. Zmieniło się, ale nie wszystko to zasługa burmistrza, a w pozyskiwaniu funduszy unijnych nie byliśmy wcale liderami. Niedługo fundusze się skończą, a wpływy do budżetu będą maleć, bo nieudolny gospodarz nie potrafił przyciągnąć do Łęcznej inwestorów i zaproponować im ciekawej oferty. A gdzie przez te 3 kadencje była jakaś wizja gminy? Jeśli już burmistrz spotykał się z inwestorami, to tylko wtedy jeżeli sami do niego przyjeżdżali, bo przecież on sam nigdzie nie będzie jeździł (posłuchaj nagrania o łęczyńskim Jasiu wędrowniczku). W sprawozdaniu z prac burmistrza między sesjami znajdziemy w większości jedynie przedłużanie zezwoleń na sprzedaż piwa, wina i wódki, uczestniczenie w komisjach rady miejskiej, wystawach w CK oraz innych imprezach okolicznościowych. To świadczy o totalnym braku pomysłu, wizji i zaangażowaniu w sprawy miasta.

Kosiarski, podobnie jak jego cała ekipa jest już wypalony, zmęczony i dla dobra Łęcznej powinien zająć się hodowlą koni. Na tym się zna, to lubi, to mu wychodzi. Z hodowcy koni menadżera się nie ulepi. Łęczna zasługuje na więcej. Łęcznej nie stać już na marnowanie szansy na rozwój i widzi to coraz większa ilość mieszkańców.


Opcje

Info