Rzeczywistość swoje, a urzędowy protokół swoje

21 03 2014

Okazuje się, że sprawa kłamstwa radnego Matczuka, którego ten dopuścił się na łamach ostatniego numeru gazety “Pojezierze” może przybrać dość nieoczekiwany obrót. Będąc w biurze rady miejskiej postanowiłem sprawdzić projekt protokołu z ostatniej sesji rady. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że w projekcie tym brakuje mojej wypowiedzi dotyczącej ścieżki do szpitala, która to stała się przedmiotem manipulacji dokonanej przez radnego Krzysztofa Matczuka. Gdy poprosiłem o uzupełnienie protokołu usłyszałem, że moja wypowiedź jest niesłyszalna. To dziwne, bo na nagraniu, którym dysponuje i które od wielu dni jest publicznie dostępne na mojej stronie wypowiedź ta jest wyraźnie słyszalna. Na urzędowym nagraniu jest słyszalna bardzo słabo, a dla urzędników wręcz wcale. Przypadek? Mam wrażenie, że nie.

Mało tego, usłyszałem, że moja wypowiedź to “bełkotanie pod nosem” i skoro moich słów nie słychać na urzędowym nagraniu to w zasadzie tak jakby na sesji nie padły i nie będą odnotowane w protokole. Nie pomogły argumenty w postaci mojego nagrania, na którym doskonale słychać moją wypowiedź ani interwencja u sekretarza urzędu Jerzego Małka. Poniżej zamieszczam wiec jeszcze raz nagranie fragmentu sesji, które jest niepodważalnym dowodem, a którego urzędnicy udają, że nie widzą oraz nie chcą usłyszeć.

moja-odpowiedz-na-propozycje-radnego-pogonowskiego-AUDIO

Jak wynika z nagrania moja wypowiedź była dobrze słyszalna na sali obrad. Słyszał ją zapewne burmistrz Kosiarski, który za chwilę w swojej wypowiedzi odniósł się do tych słów. Słyszeć musiał ją również radny Matczuk, który mimo, iż całkowicie ją przeinaczył napisał o tej wypowiedzi w “Pojezierzu” jako o charakterystycznej i wielce mówiącej reakcji radnego Mariusza Fijałkowskiego na propozycję radnego Pogonowskiego. Słyszeli ją także inni radni i uczestnicy sesji. Jakimś cudem na urzędowym nagraniu jest ledwo słyszalna i według urzędników nie ma powodu by wpisać ją do protokołu. Smaczku sprawie dodaje fakt, że wypowiedź ta może służyć jako dowód w sądzie na niekorzyść radnego Matczuka. I raptem, gdy udowodniłem temu radnemu kłamstwo i zażądałem sprostowania okazuje się, że urzędowe nagranie w tym fragmencie jest niesłyszalne, a wypowiedź w projekcie protokołu się nie znajduje. Mam wrażenie, że może to być próba ratowania za wszelką cenę radnego, który dopuścił się kłamstwa. Za chwilę, może się okazać, że radny ten będzie twierdził, że wcale nie kłamał i nie pomówił, a jako dowód będzie przedstawiał protokół z sesji, w którym nie będzie mojej wypowiedzi. Tylko, czy to, że coś jest słabo słyszalne na urzędowym nagraniu oznacza, że taka wypowiedź nie padła? A może komuś właśnie o to chodzi by ta wypowiedź w świetle prawa nie istniała, bo może narazić ważną dla koalicji personę na publiczne ośmieszenie? Równie dobrze w dyktafonie mogły wyczerpać się baterie i czy to oznaczałoby, że nie byłoby dalszej części protokołu?

Wobec całej jakże dziwnej sytuacji w dniu wczorajszym złożyłem w urzędzie miejskim pismo, w którym wnoszę do przewodniczącej Borkowskiej o uzupełnienie projektu protokołu o moją wypowiedź oraz dołączyłem do niego płytę CD z nagraniem audio jako dowód autentyczności mojej wypowiedzi. O tym czy protokół zostanie uzupełniony, czy jednak urzędnicy nadal będą udawać głuchych poinformuję Państwa w osobnym wpisie.

Myślę, że ta sytuacja dobitnie pokazuje dlaczego warto mieć własne nagranie z sesji rady. Inne dyktafony (prywatne) nagrywają wszystkie wypowiedzi uczestników sesji, urzędowy natomiast jak się okazuje tylko wybrane. Nie wiem jak Państwo, ale ja już nie mam wątpliwości dlaczego urząd i radni koalicji tak bardzo wzbraniają się od transmisji wideo z obrad rady.



Czy “władza” podzieli się władzą?

16 03 2014

Coraz większa liczba samorządów przyjaznych mieszkańcom wprowadza budżety obywatelskie (partycypacyjne). I umożliwia każdemu obywatelowi (a nie tylko burmistrzowi, radnym, czy radom osiedlowym) decydowanie, na co będą wydane gminne pieniądze.

Z radnym Sebastianem Pawlakiem złożyliśmy interpelację w sprawie wprowadzenia w gminie Łęczna budżetu partycypacyjnego (obywatelskiego). Naszym zdaniem należy przełamać monopol Rady Miejskiej oraz burmistrza na decydowanie o inwestycjach. Budżet partycypacyjny mocno angażuje mieszkańców w życie samorządowej wspólnoty i daje możliwość współdecydowania o tym, co dzieje się wokół, nie tylko w czasie wyborów samorządowych.

Tą ścieżką podąża coraz większa liczba polskich samorządów (w tym gmin miejsko-wiejskich), które wprowadzają lub przygotowują się do wprowadzenia budżetów obywatelskich (budżetów partycypacyjnych). Przymiotnik „obywatelski” oznacza, że jest dla wszystkich obywateli, a „partycypacyjny”, że biorą oni aktywny i bezpośredni udział w jego tworzeniu.

Łęczna nie powinna pozostać w tyle. W naszej interpelacji prosimy burmistrza o rozpoczęcie działań zmierzających do wprowadzenia budżetu obywatelskiego także w Łęcznej, aby w 2015 roku pulą środków finansowych na najpotrzebniejsze cele (drobne inwestycje) dysponowały nie tylko sołectwa, ale także miejskie osiedla. Naszym zdaniem, należy zaangażować społeczność lokalną do opracowania zasad wdrażania i funkcjonowania budżetu obywatelskiego oraz podjąć szerokie konsultacje społeczne w tym zakresie. Do promocji budżetu partycypacyjnego można wzorem innych samorządów zaangażować organizacje pozarządowe.

Każde z osiedli powinno dysponować określoną sumą środków, która zostanie przeznaczona na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb Mieszkańców (place zabaw, zieleńce, chodniki, parkingi, itp.).  Mieszkańcy także powinni mieć bezpośredni wpływ (np. w drodze głosowania) na co środki zostaną przeznaczone.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że ta ważna inicjatywa nie zostanie zlekceważona przez koalicję sprawującą władzę w naszym mieście. Po raz kolejny przypominamy: sztandar już dawno wyprowadzono, czasy się zmieniły i „bycie władzą” nie daje certyfikatu na mądrość i nieomylność, a przede wszystkim nie upoważnia do nieliczenia się ze zdaniem i potrzebami „rządzonych”.



Oszczędzanie przez zaciemnianie?

13 03 2014

Mieszkańcy Podzamcza i kol. Podzamcze informują o problemach związanych z wyłączaniem oświetlenia ulicznego po godzinie 23. Czy nie można zostawić włączonej chociaż co drugiej latarni?

Mieszkańcy Podzamcza i kol. Podzamcze z zazdrością patrzą na rozświetlone ulice w Łęcznej, w tym w okolicach magistratu. Oni wracając wieczorem z pracy narażeni są na niebezpieczeństwa, w tym z powodu nierówności w nawierzchni chodnika i ulicy nawet na groźne w skutkach potknięcia i upadki. Mało tego, mieszkańcy alarmują, że po zapadnięciu zmroku problem ze znalezieniem właściwego adresu mają służby ratunkowe.

Dlatego razem z radnym Sebastianem Pawlakiem złożyliśmy w tej sprawie interpelację do burmistrza Łęcznej, wnosząc o rozważenie możliwości przywrócenia całonocnego oświetlenia tych miejscowości. Kompromisowym rozwiązaniem problemu byłoby pozostawienie włączonej w nocy co drugiej latarni.

“Kwestii bezpieczeństwa nie da się przeliczyć na pieniądze. Wierzymy jednak, że znajdzie Pan satysfakcjonujące mieszkańców rozwiązanie tego problemu, tym bardziej że w ostatnim czasie dzięki grupowym zakupom energii Urząd Miejski zaoszczędzi w przeciągu najbliższych dwóch lat ok. 400 tys. zł” – napisaliśmy do burmistrza. Mamy nadzieję, że nie pozostanie głuchy na apele mieszkańców.



Kolejne kłamstwo radnego koalicji, tym razem Krzysztof Matczuk

5 03 2014

Nie minęło wiele czasu od sesji, na której radna Borkowska twierdziła, że ścieżka do szpitala “przebiega przez tereny będące w posiadaniu prywatnych właścicieli”. Po sprawdzeniu tych rewelacji w Urzędzie Miejskim okazało się, że jest to kłamstwo - tereny przez które przebiega ścieżka są własnością gminy. Kolejnym, który mówi, a raczej pisze nieprawdę w temacie ścieżki do szpitala jest radny Krzysztof Matczuk. W ostatnim wydaniu gazety “Pojezierze” radny Matczuk w tekście “Co ze ścieżką do szpitala?” zacytował moją wypowiedź z sesji. Problem w tym, że takie słowa nigdy z moich ust nie padły, czego dowodem jest nagranie, które zamieszczam poniżej. Czy jest to więc niepamięć radnego Matczuka czy zwykłe celowe kłamstwo, które miało mnie zdyskredytować wobec mieszkańców Łęcznej?

moja-odpowiedz-na-propozycje-radnego-pogonowskiego

W swoim tekście radny Matczuk przywołał także wypowiedź radnego Pogonowskiego, który proponował podczas sesji, aby to radni wykonali ścieżkę do szpitala. I tutaj ciekawostka - słowa radnego Pogonowskiego nie są pełnym cytatem, a jedynie wybiórczo posklejaną wypowiedzią. Dlaczego pan Matczuk nie przywołał pełnej wypowiedzi? Czy tak powinien zachowywać się nauczyciel (polonista)? Następnie twierdzi, że “wielce mówiąca była reakcja radnego Mariusza Fijałkowskiego na tę propozycję stwierdzającego, że tego przecież nie da się zrobić“. W tym miejscu radny Matczuk zwyczajnie kłamie! Nigdy z moich ust takie słowa nie padły (dowodem jest nagranie), a stwierdziłem jedynie, że “jesteśmy ZA, ale przecież usłyszeliśmy, że się nie da”. Było to ironiczne stwierdzenie skierowane w stronę burmistrza Kosiarskiego oraz radnej Borkowskiej, a wiec osób, które twierdziły, że nie da się utwardzić tej ścieżki. Może radny Matczuk nie widzi różnicy w obu tych wypowiedziach, jednak różnica jest ogromna, a przywołana przez niego wypowiedź (rzekomo moja) stawia mnie w jednym szeregu z tymi, którzy od lat widzą tylko wymówki, dlaczego ścieżka nie może być utwardzona. Radny Matczuk użył perfidnej manipulacji, licząc chyba na to, że moja wypowiedź się nie nagra lub nie będzie możliwości udowodnienia mu kłamstwa.

Dlatego wobec powyższego oświadczam, że nigdy nie twierdziłem, że ścieżki do szpitala nie da się utwardzić. Przez 7-8 lat można było zmienić wszystkie plany, dokonać przekształceń i zbudować na tym terenie dosłownie wszystko, a jak wygląda ścieżka do szpitala wie chyba każdy mieszkaniec Łęcznej.

Kłamstwo radnego Matczuka uważam za kolejną celową próbę zdyskredytowania opozycji. Ostatnio takich prób jest znacznie więcej. Pojawiły się pod naszym adresem niewybredne ataki w internecie, prasie, rozliczanie na sesji rady miejskiej, insynuacje, anonimy czy szukanie haków na nasze rodziny. Czy za chwile niektóre osoby posuną się jeszcze dalej? Jest to zapewne związane z tym, ze pokazaliśmy mieszkańcom Łęcznej jak głosują ich radni i tego radni ci jak widać nie mogą nam wybaczyć. Próbują na siłę się tłumaczyć, oskarżają nas o rzekome kłamstwa, a jak udowodniłem już kolejny raz sami kłamią i manipulują. Pomimo tego wszystkiego dalej będziemy informować mieszkańców o działaniach przedstawicieli łęczyńskiej władzy oraz pokazywać kłamstwa takie jak to w wykonaniu wiceprzewodniczącego rady miejskiej Krzysztofa Matczuka.