Miasteczko rowerowe tylko na papierze. Osiedle Bobrowniki bez inwestycji

7 03 2013

Od wczoraj trwa ofensywa medialna burmistrza Kosiarskiego mająca na celu uzyskanie utraconego dofinansowania na budowę zapowiadanego od 2 lat miasteczka ruchu drogowego przy ul. Wiosennej. Burmistrz jest oburzony decyzją wojewody o wycofaniu województwa lubelskiego z tego projektu. Na ostatniej sesji burmistrz na pytanie w temacie prywatnego castingu w UM stwierdził, że mogę sobie w tej sprawie pisać nawet do Prezydenta, mój problem. Teraz sam skarży się na wojewodę i pisze do Premiera w sprawie miasteczka rowerowego. Rozpoczęła się wojna na górze, a mieszkańcy Os. Bobrowniki zostali kolejny rok na lodzie i bez jakichkolwiek inwestycji.

Podczas wczorajszej konferencji prasowej burmistrz w niepochlebnych słowach wypowiadał się na temat Pani wojewody oraz jej urzędników. Twierdził, że tematu nie odpuści i miasteczko powstanie. Tylko co w sytuacji gdy dofinansowania jednak nie będzie? Czy miasto wykona wtedy inwestycje ze środków własnych? Raczej wątpię. Oczywiście miasteczko rowerowe to ważna inwestycja, szczególnie, że praktycznie od 2010 r. na Os. Bobrowniki jedyna. Można odnieść wrażenie, że dla burmistrza Kosiarskiego stała się wręcz sztandarową. Gdy nie dawno burmistrz poparty przez radnych (nawet z tych z Os. Bobrowniki) wycofywał z wieloletniej prognozy finansowej gminy remonty dróg na osiedlu nie robił żadnych konferencji prasowych i do Premiera nie pisał. A tą decyzją mieszkańcy stracili znacznie więcej.

W odpowiedzi na zarzuty burmistrza wojewoda wydała oświadczenie, w którym znaleźć można ciekawą informację. “Miasto Łęczna nie zostało wybrane w drodze konkursu ofert, o którym mowa w art. 162 pkt 4 ustawy o finansach publicznych, ani w żadnej innej procedurze o podobnym charakterze, a jako podmiot wnioskujący o przyznanie środków publicznych, nie przedstawiło oferty wykonania zadania, zgodnie z art. 47 powołanej wyżej ustawy. Okazuje się też, że burmistrz nie zawarł też żadnego porozumienia lub umowy z wojewodą, a wysyłane były tylko listy intencyjne, które zdaniem wojewody nie dają podstaw do uzyskania środków finansowych na ten cel.

Jak widać każdy organ przedstawia sprawę inaczej. Czy Premier oraz politycy PSLu, do których o pomoc zwrócił się burmistrz wyjaśnią sprawę i doprowadzą do budowy miasteczka rowerowego pokażą zapewne najbliższe tygodnie, a może i miesiące. Pozostało tylko trzymać kciuki.

Ciekawy tylko jestem, czy burmistrz w zamian za miasteczko rowerowe wykona w tym roku jakąś inną inwestycję, np remont jednej z dróg? Ostatnio znalazł 400 tys zł na odszkodowanie, 600 tys zł na boisko - może znajdzie też jakieś środki na inwestycje na Os. Bobrowniki. Mam wrażenie i chyba nie tylko ja, że skończy się na medialnym szumie i ani miasteczka, ani żadnej innej inwestycji mieszkańcy Bobrownik na swoim osiedlu w tym roku nie zobaczą.


Opcje

Info