Śmieci - nie musi być tak drogo

28 02 2013

W dniu wczorajszym podczas sesji grupa radnych opozycji złożyła na ręce burmistrza Kosiarskiego stanowisko wzywające go jako burmistrza Łęcznej do podjęcia działań zmierzających do zmiany tzw. uchwał śmieciowych. Podpis pod stanowiskiem złożyli następujący radni: Sebastian Pawlak, Mariusz Fijałkowski, Zbigniew Łagodziński, Grzegorz Lendzion, Jacek Pelica, Zuzanna Lekan oraz Lech Tor. Dokument zamieszczam poniżej.

Uchwalone na wniosek burmistrza “uchwały śmieciowe” zostały odebrane przez mieszkańców Łęcznej oraz spółdzielnie mieszkaniowe za niesprawiedliwe i godzące w interesy ekonomiczne rodzin, szczególnie wielodzietnych oraz osoby mniej zamożne. Po raz kolejny w Łęcznej wzrosły koszty utrzymania, a podwyżka opłaty za śmieci jest dość znacząca.

Niedawna nowelizacja “ustawy śmieciowej” stworzyła gminom możliwość różnicowania opłat, stosowania więcej niż jednej metody ustalania opłat, czy wyposażenia nieruchomości w pojemniki oraz worki do zbierania odpadów komunalnych. Może to spowodować, że nowy system odbioru odpadów komunalnych będzie bardziej sprawiedliwy i mniej uciążliwy dla mieszkańców.

Dlatego wzywamy burmistrza Kosiarskiego do przedstawienia zmian uchwał śmieciowych. Liczymy, że los osób ubogich, rodzin wielodzietnych, czy osób starszych leży burmistrzowi na sercu i wzorem innych samorządów przedstawi projekt zróżnicowania stawek opłaty śmieciowej. Na wczorajszej sesji usłyszeliśmy jednak dwa rozbieżne stanowiska. Burmistrz Kosiarski stwierdził, że musi się zastanowić nad ewentualnymi zmianami uchwał, po czym kilkadziesiąt minut później zastępca burmistrza Dariusz Kowalski oznajmił, że na dzień dzisiejszy urząd nie ma w planach zmian uchwał śmieciowych. Dziwię się też i wywołuje to we mnie spory niesmak kiedy słyszę tak jak wczoraj, że koalicyjni radni tłumaczą mieszkańcom czy sołtysom, że nowe stawki opłat za śmieci nie są wcale duże i są najniższe jakie tylko można było uchwalić. Może nie widzą różnicy między obecną stawką 7,26 zł od osoby za śmieci niesegregowane i nową stawką 14 zł od osoby też za śmieci niesegregowane. Mieszkańcy już niedługo odczują tą różnicę.

Nie chcemy narzucać burmistrzowi żadnych rozwiązań, jeżeli jednak nie przedstawi on projektów zmian “uchwał śmieciowych” zrobią to radni opozycji. Liczymy, że burmistrzowi oraz przychylnym mu radnym leży na sercu dobro mieszkańców gminy. Czy tak jest okaże się już niebawem.



Bądź w opozycji, ale siedź cicho

27 02 2013

Pewnie tego właśnie życzyłby sobie burmistrz od radnych posiadających własne zdanie i nie popierających wielu działań obecnej łęczyńskiej ekipy rządzącej. Przynajmniej tak sugeruje w odpowiedzi na ponowną interpelację w sprawie zniszczonej drogi w Kolonii Podzamcze, którą możecie Państwo przeczytać poniżej.

Odnosząc się do merytoryki tego pisma trzeba stwierdzić, że może konkretów w nim niewiele, ale pewne rzeczy udało się w końcu ustalić. Jednak nietrudno zauważyć, że najciekawsze znajduje się dopiero pod koniec. Burmistrz twierdzi też, że radny nie ma indywidualnych uprawnień kontrolnych. I to się zgadza (cytując za pewnym klasykiem). Radny sam nie może przeprowadzać w urzędzie formalnej kontroli. Jednak czy burmistrz wyobraża sobie by wszystkimi sprawami zajmowała się tylko komisja rewizyjna? Ustawę o samorządzie gminnym należy rozumieć nie tylko literalnie, co Pan najwyraźniej uczynił.

Interpelacje radnych są ich indywidualnym środkiem kontrolno-interwencyjnym, za pomocą którego mogą domagać się od burmistrza uzyskania pewnych informacji lub podjęcia określonych działań. Dodatkowo Panie burmistrzu doktryna prawa nazywa składanie interpelacji i zapytań przez radnych za jeden z instrumentów realizowania funkcji kontrolnej rady. Taka forma kontroli spotykana jest bardzo często w innych samorządach i jakoś nie destabilizuje ich pracy.

Panie burmistrzu niewłaściwe zrozumienie przez Pana roli opozycji i jej uprawnień kontrolnych, a także sensu kontroli społecznej Pańskich działań powoduje właśnie wiele nieporozumień, a z drugiej zaś strony może dezorganizować pracę urzędu.



Burmistrz wyjaśnia posłowi czym jest pole

22 02 2013

W serwisie lle24.pl przeczytałem wczoraj historię ciekawej korespondencji pomiędzy burmistrzem Kosiarskim a posłem Michałem Kabacińskim. Korespondencja dotyczyła prośby mieszkanki ul. Księżycowej w Łęcznej o interwencję magistratu w sprawie zanieczyszczonego terenu wokół w/w ulicy. Na terenie tym miało dochodzić również do gorszących scen, spożywania alkoholu i hałasów. Ciekawe czemu mieszkanka zwróciła się aż do posła, a nie bezpośrednio do burmistrza? Odpowiedź znalazłem w piśmie burmistrza do posła, w którym nasz dobry gospodarz napisał tak: Jeśli jest bałagan to powodują go tylko użytkownicy tego terenu, a są nimi tylko mieszkańcy ul. Księżycowej”. To chyba wyjaśnia dlaczego mieszkanka szukała pomocy “wyżej”. Całość korespondencji znajduje się TUTAJ.

W tym samym piśmie burmistrz Kosiarski znający się zapewne lepiej na uprawie roli niż poseł Kabaciński tłumaczy parlamentarzyście czym jest “pole”. Pole to obszar ziemi przeznaczony pod uprawę roślin, najczęściej obsiany lub obsadzony jednolitą roślinnością“. Czy korespondencja z łęczyńskim magistratem nie jest edukacyjna?

Poseł nie dał za wygraną i w kolejnym piśmie przypomniał burmistrzowi o jego ustawowym obowiązku dbania o dobro mieszkańców miasta. Stwierdził także, że gdyby takie zdarzenia miały miejsce w okolicy miejsca zamieszkania burmistrza, interwencja z jego strony byłaby natychmiastowa. Burmistrz Kosiarski odpowiedział, że nie życzy sobie tego typu uwag. Oczywiście w sprawie zanieczyszczonego miejskiego terenu interweniować nie zamierza. Myślałem, że burmistrz zachowuje się tak tylko na sesjach w stosunku do radnych opozycji. Nie doceniłem Pana - przepraszam.

Poseł polemizować więcej nie zamierzał i poinformował o sprawię wojewodę lubelskiego. Dopiero po interwencji tego organu gmina zobowiązała się do uporządkowania terenu. Czy za każdym razem zmuszać do działania musi burmistrza Kosiarskiego wojewoda?

Kiedyś na temat przywódców politycznych przeczytałem, że o ile osobowość polityczna podlega ukształtowaniu i może mieć charakter zmienny o tyle temperament i poziom kultury politycznej pozostaje w swym kształcie niezmienny przez większość życia polityka”. Czyż to stwierdzenie nie pasuje idealnie do naszego gminnego przywódcy? Kto zna go dłużej zapewne zna też odpowiedź na to pytanie.

Po raz kolejny burmistrz rozsławił więc Łęczną ponadlokalnie. Jako, że niedługo przyznawana będzie nagroda “łęczyńskiego odyńca kultury” proponuję by burmistrz w tym roku wręczył ją sobie sam, za rozpowszechnianie kultury i promocję gminy - zasłużył.



Ile kosztuje hotel w CK? - interpelacja

20 02 2013

W dniu dzisiejszym w Urzędzie Miejskim wraz z radnym Sebastianem Pawlakiem złożyliśmy interpelację w sprawie adaptacji poddasza Centrum Kultury na pomieszczenia hotelowe. Temat ten powoduje ostatnio spore zainteresowanie opinii publicznej, dlatego postanowiliśmy zadać burmistrzowi kilka istotnych pytań, szczególnie, że uważamy, że inwestycja ta nie wydaje się pierwszoplanową potrzebą mieszkańców Łęcznej.

Tym razem liczymy, że uzyskamy pełną odpowiedź na wszystkie zadane przez nas pytania. Aby nie było wątpliwości wystąpiliśmy od razu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Na odpowiedź przyjdzie nam poczekać zapewne 2 tygodnie, ale uważam, że informacje jakie uzyskamy mogą Państwa zainteresować.

Pytania, które zadaliśmy burmistrzowi oraz całą treść interpelacji przedstawiam poniżej.



A w Łęcznej się nie da

18 02 2013

Kolejny targowy poniedziałek za nami, a jak podaje “Dziennik Wschodni” kolejne targowisko z programu “Mój rynek” powstanie niedaleko Łęcznej, a dokładnie w Turce na tamtejszym osiedlu. Jak możemy przeczytać w artykule (link TUTAJ) gmina Wólka właśnie ogłosiła przetarg na budowę nowoczesnego targowiska, którego koszt wyniesie 814 tys. zł. Dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rolnego wyniesie 492 tys. zł, resztę wyłoży gmina. Jak to możliwe ? Przecież w Łęcznej takie targowisko kosztowało około 1,2 mln zł. Widocznie gdzie indziej się da.

Dalej w tym samym artykule możemy przeczytać, że “na targowisku sprzedawane będą produkty rolne (…) owoce, warzywa, kwiaty, sadzonki, drzewka owocowe. Będą także stanowiska przeznaczone do sprzedaży mięsa, ryb i przetworów mięsnych. Znajdą się także miejsca dla sprzedawców rękodzieła artystycznego, użytkowego oraz gospodarstwa domowego“. W Turce szykuje się więc targowisko z prawdziwego zdarzenia.  Na same parkingi przeznaczono prawie 15 arów. Na Pasterniku jest to może 5-6 arów - dokładnie nie wiadomo. Można? Można!

Kolejny raz upadł więc mit o tanim i nowoczesnym targowisku w Łęcznej. W Łęcznej robi się tak by było drogo - począwszy od wody ze ściekami, poprzez podatki i opłaty lokalne, przedszkola, a na inwestycjach skończywszy. Przykładem może być remont kamienicy przy Pl. Kościuszki 1. A później przy planowaniu kolejnego budżetu słyszymy tylko biadolenie dobrego gospodarza, że na nic nie ma pieniędzy i trzeba podnosić podatki. Ale zapewne przy projektowaniu łęczyńskiego nowoczesnego targowiska nikt nigdzie nie był, nie pojechał, nie zobaczył jak robią to inne gminy, a robią to często lepiej i tańszym kosztem. Ale pamiętamy przecież, że burmistrz nie jest “Jasiem podróżniczkiem”, o czym możecie Państwo posłuchać poniżej.

Jasio-podrozniczek



Drogo jak w Łęcznej

16 02 2013

Kilka dni temu dostałem maila od osoby handlującej na łęczyńskim targowisku. Osoba ta twierdzi, że handluje w Łęcznej, a także w innych okolicznych miastach już dobrych kilka lat, jednak stawki opłaty targowej ustalone przez koalicyjną większość w roku ubiegłym są dla niej, a także innych handlujących “straszliwie wysokie”. Kupcy twierdzą, że są porównywalne do cen na rynku w Elizówce, tyle że tam jest kilkanaście razy więcej kupujących, a co za tym idzie sprzedaż też jest znacznie większa - dowiaduje się z maila.

Osoba ta podnosi również kwestię opłat targowych w innych miastach twierdząc, że za ten sam metraż płaci  nawet połowę mniej. Mail kończy się pytaniem - czy w związku z tą sytuacją część kupców ma przestać przyjeżdżać do Łęcznej na tutejszy rynek?

Poruszony treścią tej wiadomości postanowiłem sprawdzić czy faktycznie stawki opłaty targowej ustalone przez burmistrza i jego “podwyżkową” koalicję są tak wysokie i jak mają się do stawek w Elizówce i pobliskim Milejowie. Oto zestawienie, które udało mi się stworzyć.

STAWKI OPŁATY TARGOWEJ

Miejsce i przykładowy rodzaj handlu

Łęczna

Rynek Elizówka

Niedziela podczas giełdy samochodowej

Milejów

Z ręki, kosza, wiadra, skrzynki, wózka, itp. lub od m2

art. spożyw. 5 zł

art. przem. 6 zł

za każdy m2

9 zł

5 zł

lub

od zajętej powierzchni

od 5 do 20 zł

Ze stołu

o powierzchni

do 2 m2 - 10 zł

o powierzchni pow.

2 m2 - 15 zł

W zależności od stołu

9 lub 15 zł

12 zł

Z przyczepki, straganu, stoiska handlowego, szczęki, namiotu, itp.

o powierzchni

do 10 m2

15,00 zł

powyżej 10 m2

25 zł

15 zł

12 zł

Z samochodu

o masie do 3,5 t

20 zł

o masie pow. 3,5 t

40 zł

osobowego

15 zł

osobowego

12 zł

Z samochodu ciężarowego

jw.

26 zł

15 zł

Czy i Państwa szokują te stawki? Jak widać powyżej w Łęcznej stawki są porównywalne jak w Elizówce, a czasem nawet i wyższe. Kupujących jest za to chyba najmniej, bo nawet w Milejowie podczas sobotniego targu kupujących i handlujących jest jakby więcej. Tak właśnie wygląda podwyżkowa polityka Teodora Kosiarskiego i jego ekipy. Przypomnę tylko, że przeciwko podwyżkom opłaty targowej w maju 2012 r. głosowali radni: Mariusz Fijałkowski, Sebastian Pawlak i Zbigniew Łagodziński.

Skutek tak wysokich stawek opłaty targowej może skutecznie ograniczyć lub nawet “zabić” handel w Łęcznej, a przecież tradycje kupieckie w Naszym mieście sięgają XVI wieku. Łęczyńskie jarmarki przetrwały zabory i wojny światowe, ale nie wiem czy przetrwają do końca kadencji burmistrza Kosiarskiego.



Łęczyńska doktryna prawna znów w błędzie

13 02 2013

Przeglądając najnowszy numer “Faktów łęczyńskich” natrafiłem na ciekawy artykuł pt. Wybrali przewodniczącego rady gminy Cyców. Jeden z wątków zawartych w tekście dotyczy możliwości brania przez radnego udziału w głosowaniu dotyczącego wyboru na określone stanowisko w radzie - w tym przypadku na przewodniczącego rady. W opinii tamtejszego radcy prawnego kandydatka na stanowisko przewodniczącego rady nie mogła wziąć udziału w głosowaniu i ostatecznie nie została wybrana na to stanowisko. Napisała jednak skargę do Wojewody lubelskiego, który przyznał jej rację i stwierdził, że jednak mogła brać udział w głosowaniu.

Cała ta sytuacja przypomina mi powakacyjną sesyjną komedię, która miała miejsce na sesji Rady Miejskiej w Łęcznej w dniu 31 sierpnia 2012 r., gdy grupa radnych po pierwszej kompromitacji próbowała odwołać mnie ponownie z funkcji Przewodniczącego Komisji Etyki. Po pierwszym głosowaniu okazało się, że trzeba je powtórzyć, bo wziąłem w nim udział - a według łęczyńskiej doktryny prawnej nie powinienem. I nie pomogły moje argumenty, że pomimo rozbieżności w orzecznictwie przyjęło się, że wyboru na stanowisko w strukturach rady nie można postrzegać w kategorii interesu prawnego i wyłączać radnego z głosowania. Argumentowałem też, że gdy wybierano innych radnych na funkcje w radzie nie wyłączali się oni z głosowania. To też nie pomogło i głosowanie powtórzono już bez mojego udziału i odwołano mnie z funkcji Przewodniczącego Komisji Etyki.

To co działo się później śmiało można nazwać kabaretem. Kolejni radni, których powołano do Komisji Etyki, również musieli się z głosowania wyłączyć. Oczywiście na początku kadencji tej rady podczas wyborów na przewodniczącego, wiceprzewodniczących oraz do poszczególnych komisji żaden radny z głosowania się nie wyłączał. Gdyby ktoś nie dowierzał można sprawdzić protokół z pierwszej sesji radny obecnej kadencji. Dlaczego więc, gdy sprawa dotyczyła mojej osoby zmieniła się łęczyńska interpretacja prawa?

Kolejny raz okazało się, że łęczyńska doktryna prawna była w błędzie. Według urzędników z Wydziału Nadzoru Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego (cytat za “Faktami łęczyńskimi”) radny nie może brać udziału w głosowaniu tylko w takich sytuacjach, gdy”(…) w procesie głosowania, z uwagi na jego przedmiot i skutki, nie będzie mógł realizować zasady kierowania się dobrem wspólnoty z powodu osobistego zainteresowania danym rozstrzygnięciem. Tylko w takich sytuacjach mówimy o interesie prawnym radnego. Zakaz głosowania ma zapobiec sytuacjom wykorzystywania mandatu radnego w celach prywatnych. Jednak głosowanie w sprawie obsady personalnej stanowisk jest prawem politycznym obywatela”.

Podobnie w tej sprawie wypowiadają się przedstawiciele doktryny prawa. Według Prof. Kuleszy “interes prawny powinien być tutaj rozumiany jako stosunek prawny pomiędzy radnym, a gminą, a więc stosunek zewnętrzny, w którym stroną jest gmina jako podmiot prawa reprezentowany przez swoje organy. Wybór przewodniczącego rady jest w takim razie stosunkiem wewnętrznym i organizacyjnym, a nie stosunkiem zewnętrznym”. To stanowisko poparła także Agnieszka Gil-Rzetecka, stwierdzając, że „rozstrzygnięcia rady, które dotyczą wyboru przewodniczącego, jego zastępców, członków komisji rady – jako związane wyłącznie z organizacją pracy rady – nie są objęte dyspozycją art. 25a u.s.g.”.

Po raz kolejny okazało się, że łęczyńska doktryna prawna nie miała racji. Dzieje się to nie po raz pierwszy i zapewne nie ostatni, pomimo wielokrotnych i nie tylko moich ostrzeżeń. Gdybym po moim powtórnym odwołaniu z Komisji Etyki jeszcze raz zakwestionował legalność tej uchwały, grupa radnych z Przewodniczącą na czele skompromitowałaby się po raz kolejny i to w tej samej sprawie. Wymiar tej kompromitacji byłby już chyba ogólnokrajowy.

Myślę, że kolejne podobne przypadki i naruszenia prawa, które wyjdą na światło dzienne to tylko kwestia czasu.



Interwencja w sprawie zachowania burmistrza

11 02 2013

W uzupełnieniu do piątkowego wpisu, w którym informowałem o złożeniu ponownej interpelacji w sprawie zniszczonej drogi w Kolonii Podzamcze przedstawiam Państwu pismo, złożone również w piątek do Przewodniczącej Rady Miejskiej Krystyny Borkowskiej. Jak wcześniej zapowiadaliśmy poprosiliśmy Przewodniczącą o interwencję i zwrócenie uwagi burmistrzowi Kosiarskiemu w związku z jego ostatnim zachowaniem związanym z odpowiedzią na interpelacje, w której to nie odpowiedział na żadne z zadanych mu pytań.

Mam nadzieję, że Pani Przewodnicząca odpowiedzialna za organizowanie pracy Rady poważnie podejdzie do przedstawionego problemu i podejmie niezwłocznie określone działania, o których zechce nas poinformować. Nie można przecież biernie przyglądać się sytuacji, w której naszym zdaniem mogło dojść do naruszenia przez burmistrza ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pismo w całości przedstawiam poniżej.



Oczekujemy konkretów!

8 02 2013

Zgodnie z zapowiedziami nie zamierzamy dopuścić do zamiecenia sprawy zniszczonej drogi na Podzamczu pod przysłowiowy dywan. W dniu dzisiejszym wraz z radnym Sebastianem Pawlakiem złożyliśmy ponowną interpelację w sprawie zniszczonej drogi w Kolonii Podzamcze. Całość interpelacji zamieszczam poniżej.

Tym razem oczekujemy konkretnych odpowiedzi na zadane przez Nas pytania oraz przekazania w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej kserokopii umowy z wykonawcą budowy kanalizacji oraz kserokopii dokumentów odbioru inwestycji. Nie zamierzamy już więcej z Panem Kosiarskim w tej sprawie polemizować - oczekujemy konkretów. Jak możecie Państwo przeczytać oraz zobaczyć na zdjęciach w ostatnim wpisie realna rzeczywistość ma się ni jak do tego o czym pisze burmistrz w odpowiedzi na interpelację. Dlatego sprawy nie odpuszczamy i ponownie pytamy jak można było dopuścić do takiego zniszczenia drogi, za które w dodatku zapłaci gmina.

Mogło dojść także naszym zdaniem do naruszenia ustawy o dostępie do informacji publicznej, ponieważ burmistrz nie udostępnił nam wnioskowanych dokumentów, ale też nie wydał decyzji o odmowie udostępnienia informacji publicznej, w której to powinien wskazać powody nieudostępnienia nam żądanych dokumentów. Burmistrz postanowił po prostu sprawę przemilczeć, dokumentów nie udostępniać licząc chyba, że o sprawie zapomnimy. Po raz kolejny można odnieść wrażenie, że łęczyńska doktryna prawna hula sobie po korytarzach ratusza i ma się jak widać dobrze.

Jak znam łęczyńskie realia panujące przy Pl. Kościuszki to na odpowiedź burmistrza przyjdzie nam poczekać znowu 2 tygodnie, czyli maksymalny możliwy termin. Mam nadzieję, że przez ten czas “DA SIĘ” napisać konkretną odpowiedź na pytania oraz skserować wnioskowane przez nas dokumenty. Panie burmistrzu wierzymy, że “DA SIĘ”.



Super drogi na Podzamczu

6 02 2013

Po odpowiedzi burmistrza na interpelację w sprawie zniszczonej drogi w Kolonii Podzamcze postanowiłem osobiście przekonać się czy naprawdę “nic się nie stało” i jak wygląda teraz droga po przeprowadzonej przez urząd inwestycji.

To co zobaczyłem oraz co usłyszałem od jednej z mieszkanek Podzamcza skłania do zastanowienia, czy pisząc odpowiedź na Naszą interpelację burmistrz Kosiarski w ogóle widział tą drogę i czy był tam osobiście. Połamany asfalt, dziury zalepione byle jak jakąś mieszanką ziemi z kruszywem, a na jezdni i poboczu pełno kamieni. W niektórych miejscach aby przejechać należy zwolnić nawet do 20 km/h aby nie uszkodzić auta. A przecież “wierzchnia warstwa została wykonana z zagęszczonego i stabilizowanego kruszywa mineralnego, która posiada nośność lepszą niż pierwotne “warstwy” jezdni twierdzi burmistrz Kosiarski. Oby tylko ta super nawierzchnia, której zdjęcia przedstawiam poniżej wytrzymała w ogóle do wiosny, bo już widać na kilku odcinkach, że zaczyna spływać wraz z wodą.

Nie wiem kogo burmistrz Kosiarski chciał przekonać swoimi ciekawymi jakby nie było stwierdzeniami, ale rzeczywistość wygląda chyba trochę inaczej niż zza urzędowego burmistrzowskiego biurka. Już dziś widać kto tak naprawdę kompromituje się w oczach lokalnej społeczności swoją postawą i działaniami, a zdjęcia są kolejnym na to dowodem.

Po zniszczonym odcinku drogi jeździł dziś także urzędowy samochód. Możliwe, że urzędnicy sprawdzali czy drogą w ogóle “da się” przejechać. Kompromitacja goni więc kompromitację, a kolejne urzędowe działania i zaniechania wychodzą na światło dzienne.

Podzamcze w ogóle nie ma szczęścia do dróg oraz działań lokalnej władzy. Poniżej zamieszczam jeszcze zdjęcia kolejnej drogi na Podzamczu, tym razem biegnącej przez dawny pgr. Niedawno wnioskowaliśmy o przekazanie 50 tys zł na remont tej drogi, jednak zgody nie wyraził burmistrz, a nawet miejscowa radna nie poparła tego wniosku, mimo iż popierała go wcześniej na komisjach. Ale przecież na remonty dróg burmistrz nie ma pieniędzy, ale w budżecie na ten rok znalazł jakoś 400 tys zł na odszkodowanie dla byłych właścicieli jednej z działek. Pisałem o tym Tutaj.

Gdyby Pan burmistrz zamierzał jednak na własne oczy przyjrzeć się i przejść się gminnymi drogami, na naprawę których niby nie ma pieniędzy to proponuje zmienić obuwie na gumowce.



Odpowiedział burmistrz radnemu…

4 02 2013

Dzisiaj otrzymałem odpowiedź na interpelację, którą złożyłem 2 tygodnie temu wspólnie z radnym Sebastianem Pawlakiem.  Pismo, które otrzymałem śmiało można nazwać kolejnym z cyklu - odpowiedział burmistrz radnemu, czyli radosna, niemerytoryczna twórczość Pana Kosiarskiego.

Już na wstępie burmistrz zarzuca, że lokalne media często podają informacje niepełne i nieprawdziwe, a wypowiedzi przedstawicieli gminy nie autoryzują”. Czy burmistrz zarzuca więc lokalnej gazecie podawanie informacji nieprawdziwych, czy w ogóle podanie informacji o zniszczonej drodze do publicznej wiadomości? Mam wrażenie, że raczej to drugie. Następnie burmistrz twierdzi, że jako radni rozpowszechniamy nieprawdziwe informacje dotyczące działania służb gminnych i kompromitujemy się w oczach lokalnej społeczności. Kolejne upublicznienie trudnego dla urzędu i samego gospodarza, ale ważnego dla lokalnej społeczności tematu nazywa Pan kompromitacją?

Wracając jednak do odpowiedzi na Nasze pytania zawarte w interpelacji to tradycyjnie już na większość z nich nie dostaliśmy odpowiedzi. Z takim działaniem spotykamy się już nie po raz pierwszy. Trudem jak widać była np odpowiedź na pytanie na jakiej długości asfalt uległ zniszczeniu. Z treści urzędowego pisma, możemy się za to dowiedzieć, że w sumie rozkopanie i zniszczenie drogi poprawiło jej jakość, gdyż wykopy w pasie drogowym zostały zasypane mieszanką umożliwiającą właściwe zagęszczenie” oraz “wierzchnia warstwa została wykonana z zagęszczonego i stabilizowanego kruszywa mineralnego, która posiada nośność lepszą niż pierwotne “warstwy” jezdni“.

Po raz kolejny burmistrz nie odpowiada na zadane mu pytania, albo robi to w sposób lekceważący i niemerytoryczny. Poprosimy w związku z tym Przewodniczącą Rady o zwrócenie na to uwagi i wyjaśnienie tego problemu.

Można zrozumieć ostrą dyskusję, czy wymianę zdań na sesji. Dużo trudniej jest zrozumieć atakowanie radnych w biuletynie informacyjnym urzędu, co niedawno też miało miejsce. Jednak komentowanie i atakowanie radnych w jakby nie było urzędowym piśmie do nich skierowanym jest chyba przekroczeniem pewnych zdrowych reguł i obyczajów. Czy zdarzyło się Państwu otrzymać takie pismo od jakiegokolwiek urzędu, czy organu administracji publicznej? Zapewne nie, jednak w Łęcznej jest to możliwe.

O sprawie pisze także radny Sebastian Pawlak - Tutaj