Mowa nienawiści zamiast argumentów

6 12 2012

Po raz kolejny na sesji Rady Miejskiej doszło do obrażania radnych. Tym razem nerwy puściły radnemu Matczukowi oraz burmistrzowi Kowalskiemu. Po raz kolejny okazało się, że odpowiedzią na argumenty jest personalny atak i nieprzebieranie w słowach i wyzwiskach. Ale przecież koalicyjni radni tylko się bronią - usłyszałem od jednego z nich.

Zaczęło się już na początku sesji, gdy w odpowiedzi na moje pytanie o budowę bloku socjalnego, gdzie przez pomyłkę budżet na rok 2013 nazwałem budżetem tegorocznym burmistrz Kowalski stwierdził, że jestem kłamcą. Nie wiem czy Pan Kowalski chciał się popisać przed uczniami gimnazjum, którzy całą klasą przybyli na sesję, chcąc pewnie zobaczyć jak pracują władze Łęcznej. Jeśli tak to gratuluję Panie burmistrzu - dał Pan świetny przykład młodzieży.

Dostało się także radnemu Sebastianowi Pawlakowi w sprawie boiska za “Sosenką”. Tutaj burmistrz Kowalski stwierdził, że radny buntował mieszkańców bloków przy ulicy Górniczej przeciwko budowie boiska chcąc wypełnić swoją obietnice wyborczą stworzenia tam parkingu i lepiej żeby się w tej kwestii nie wypowiadał. Czy to są poważne argumenty w debacie publicznej? Trudno też w nie wierzyć, ponieważ radny Pawlak wielokrotnie publicznie popierał budowę boiska w tym miejscu. Ciekawostką jest tylko fakt, że boisko jednak nie powstanie, ponieważ urząd wycofał się z jego budowy. A niedawno jeszcze w biuletynie informacyjnym urząd informował, że boisko będzie ale przy gimnazjum na ul. Piłsudskiego. Kto więc  odpowiada za ten inwestycyjny niewypał - radny czy urząd? Jest to jednak osobny wątek, do którego na pewno wrócę niebawem.

Najostrzej jednak było później. Podczas dyskusji o ulgach przedszkolnych nerwy puściły radnemu Krzysztofowi Matczukowi. Nauczyciel, były wicedyrektor szkoły, wiceprzewodniczący rady i co ciekawe członek Komisji Etyki Rady Miejskiej zamiast użyć argumentów wolał nazwać radnego Sebastiana Pawlaka “hochsztaplerem”. Nie pomogły upomnienia Przewodniczącej Rady Krystyny Borkowskiej. Radny Matczuk kontynuował swoją wypowiedź, dalej obrażając radnego Pawlaka. Czy takie zachowanie przystoi wiceprzewodniczącemu rady? Nie wierzę, że nauczyciel języka polskiego nie znał znaczenia słowa “hochsztapler” Gdy koalicja radnych odwoływała mnie z Przewodniczącego Komisji Etyki, pretekstem było rzekome nigdy nieudowodnione nieetyczne zachowanie. A czy radny Matczuk zachował się etycznie?

Najciekawsze na koniec. W wypowiedzi dla “Faktów łęczyńskich” radny Matczuk twierdzi, że przecież tylko się bronił, a także bronił innych radnych. Radny dodaje także, że radny Pawlak manipuluje, mówiąc na przykład, że grupa radnych podniosła podatki, a przecież Rada Miejska jest ciałem kolegialno - kolektywnym i za jej decyzje odpowiadają wszyscy radni. Stwierdzenie to znakomicie wpisuje się w tzw “łęczyńską doktrynę prawną” i pewnie na długo zostanie zapamiętane. Może radny Matczuk nie wie, ale z pojęciem organu związana jest kwestia piastuna organu. Piastunem organu jednak zawsze pozostaje osoba (lub grupa osób w przypadku organu kolegialnego) wykonująca poszczególne jego kompetencje.

Rada Miejska w Łęcznej składa się z 21 radnych. To oni głosują i to oni biorą za to odpowiedzialność przed mieszkańcami gminy. Nie zrzuci Pan na Nas odpowiedzialności za podwyżkę podatków, podwyżkę opłaty za przedszkola, podwyżkę za wodę i ścieki - MY GŁOSOWALIŚMY PRZECIWKO a Pan ?!


Opcje

Info