Nie da się, czy się nie chce?

14 11 2012

Na takie właśnie pytanie zapewne starają sobie odpowiedzieć mieszkańcy Osiedla Niepodległości, którzy  brali wczoraj udział w posiedzeniu tamtejszej Rady Osiedla. Większość postulatów zgłaszanych burmistrzowi Kosiarskiemu przez mieszkańców spotkało się z odmową i tradycyjnym już w Łęcznej stwierdzeniem, którym posługuje się łęczyński magistrat, czyli “nie da się”.

Jednym z takich postulatów było przejście dla pieszych na ul. Suffczyńskich koło sklepu Tesco. Potrzeba takiego przejście dla pieszych jak i budowy chodnika od strony supermarketu zgłaszana jest burmistrzowi od dawna. Jednak burmistrz stwierdził, że miasto nie ma interesu w budowie chodnika prowadzącego do Tesco, a po za tym nie widzi On potrzeby budowania tam chodnika, a przejścia dla pieszych bez chodnika nie będzie.

Kolejnym tematem, z którym miasto nie umie sobie poradzić od lat to ścieżka do szpitala od strony Osiedla Bobrowniki. Burmistrz stwierdził, że do czasu opracowania nowego planu zagospodarowania przestrzennego gminy (około 2 lat) żadna ścieżka tam nie powstanie. Stwierdziłem w tym miejscu, że problem znany jest od lat i można było wielokrotnie już zmienić plan i ścieżkę zbudować. Wystarczyło chcieć. Wtórował mi radny Łagodziński, który przypomniał, że już w 2007 roku rada poprzedniej kadencji chciała problem rozwiązać, jednak zgody burmistrza nie było. Ciekawe argumenty przedstawił za to Krzysztof Matczuk wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, który stwierdził, że dyrektor Zespołu Szkół Nr 2 na ul. Jaśminowej rozważa ogrodzenie części terenu, co uniemożliwi mieszkańcom dostęp do obecnej ścieżki. Przyczyną według Pana radnego miałoby być błoto, które w deszczowe dni chodzący ścieżką ludzie nanoszą w okolice Orlika, a następnie owe błoto nanoszone jest na Orlik. Jak widać w tym dniu humor Pana radnego nie opuszczał. Jedna z mieszkanek słusznie zauważyła, że błota nikt by nie nanosił, gdyby ścieżka była utwardzona.

Przypomnieliśmy również burmistrzowi Kosiarskiemu, że szpital wyszedł na przeciw mieszkańcom zdejmując jedno przęsło ogrodzenia i doprowadzając do niego chodnik, a tylko On od lat nie może zmienić miejscowego planu zagospodarowania i wybudować tam 200 metrów chodnika. W sprawie potencjalnego zagrodzenia dostępu do ścieżki radny Pawlak stwierdził, że burmistrz jest w tym mistrzem o czym świadczą słupki choćby na ul. Wierzbowej, które pojawiły się na złość mieszkańcom zamiast jakże potrzebnego tam parkingu.

Poruszony został również temat wystawy nagrobków przy ul. Obrońców Pokoju. Jak stwierdził burmistrz - jest to drobnostka i szukanie dziury w całym. Po za tym ze swojej strony nie zrobi On nic, żeby umowę dzierżawy zerwać. Liczy za to, że dzierżawca sam zgłosi się o rozwiązanie umowy. A przecież na jednym z posiedzeń Komisji Rewizyjnej proponowaliśmy kompromis w postaci przeniesienia tej wystawy i handlu nagrobkami w inne miejsce i ewentualne zwolnienie dzierżawcy na jakiś czas z płacenia miastu czynszu w ramach zadośćuczynienia za poniesione koszty. Burmistrz oczywiście nie chciał nawet o tym słyszeć.

Oprócz powyższych tematów mieszkańcy zgłaszali jeszcze szereg postulatów, na które w większości usłyszeli odpowiedź “nie da się”. Nie zabrakło też już na stałe wpisujących się w wypowiedzi burmistrza Kosiarskiego wycieczek personalnych w stosunku do mnie czy radnego Pawlaka. W odpowiedzi na Nasze argumenty słyszeliśmy, że mówimy półprawdę i działamy tylko dla siebie.

Konkluzja jaka rodzi się z tego spotkania jest taka, że w Łęcznej nic się nie da zrobić. Najdrobniejsze sprawy są dla burmistrza Kosiarskiego niemożliwe do wykonania. Najlepszy przykład to ścieżka do szpitala, której nie da się przecież od 5 lat zbudować. Tylko czy naprawdę się nie da? Postulaty zgłaszane przez mieszkańców to najczęściej drobne sprawy niewymagające milionowych inwestycji. Okazuje się jednak, że się nie da. A może się da tylko wystarczy wsłuchać się w potrzeby ludzi i co najważniejsze CHCIEĆ.


Opcje

Info