Im dalej w las…

12 10 2012

Na środowej Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej już przy udziale Pani mecenas znowu stanęła sprawa ekspozycji nagrobków przy ul. Obrońców Pokoju i skargi mieszkańców w tej sprawie. Po głębszej niż ostatnio analizie całej sytuacji wydaje się, że sprawa nie jest do końca jasna, a radni zaczęli mieć w pewnych kwestiach wątpliwości.

Po wyjaśnieniach Pani mecenas odpowiedzialnej za obsługę prawną Rady komisja zażądała od Burmistrza informacji czy urząd przeprowadzał kontrolę realizacji umowy dzierżawy zgodnie z jej postanowieniami. Największe wątpliwości radnych budzi fakt, na jakiej podstawie przedsiębiorca ustawił tam kontener oraz czy występował i uzyskał zezwolenie na dostęp do wydzierżawionej działki z drogi publicznej, ponieważ żadnego bezpośredniego dojazdu tam nie ma, chyba, że przez trawnik lub chodnik. Domagałem się tutaj wraz z radnym Sebastianem Pawlakiem, by urząd w odpowiedzi przedstawił konkretne dokumenty, by nie skończyło się na jednozdaniowych odpowiedziach typu TAK lub NIE. Członkowie Komisji zagłosowali za wnioskiem jednomyślnie (w tym i radny Góral - mam nadzieję, że po ostatniej komisji trochę się zreflektował i też widzi w tej sprawie pewne wątpliwości natury prawnej).

Kolejny dziwny aspekt tej sprawy, to odpowiedź Burmistrza na petycję mieszkańców bloku przy ul. Armii Krajowej 13. Odpowiedź ta mimo, że pochodzi z dnia 4 września i została skierowana do wiadomości Rady Miejskiej przez ponad miesiąc nie została radnym przekazana. Natrafiłem na nią chyba jako pierwszy przeglądając materiały Komisji Rewizyjnej w sprawie skargi mieszkańców. Dlaczego więc nikt tego pisma nie przekazał radnym? Kiedy zamierzano Nas o tym poinformować? Nic dziwnego, że mieszkańcy mieli pretensje, że nie zajmujemy się tak ważną dla nich sprawą. Jest to kolejny dowód, po tym jak nie mogłem uzyskać rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody w mojej własnej sprawie na to, że coś z tym obiegiem dokumentów w Radzie Miejskiej jest nie do końca w porządku i nie jest to wcale wina urzędników. Niewątpliwie, nie można tej sprawy bagatelizować, choć niektórym pewnie byłoby na rękę, gdyby to pismo jeszcze do Nas nie dotarło, pewnie ze względu na jego treść. Przytaczałem jego filozoficzne fragmenty w ostatnim wpisie. Czy można by sobie wyobrazić podobną sytuację i nieprzekazywanie przez miesiąc (umyślnie bądź nieumyślnie) radnym dość ważnego w tej sprawie dokumentu? Takie sytuacje niestety wpisują się doskonale w tzw łęczyńską specyfikę do tej pory przez nikogo nie negowaną.

Na poniedziałek zaplanowane jest kolejne posiedzenie Komisji Rewizyjnej. Mam nadzieję, że dostaniemy już odpowiedź Burmistrza na nasze pytania. Póki co czym bardziej radni drążą tą sprawę, tym więcej jest tu wątpliwości i niejasności prawnych.


Opcje

Info